Oni

Jacy dokładnie byli, jakie mieli plany gdy wojna odebrała im przyszłość i jak dali sobie radę, wiedzą tylko oni.  Kiedy zaczyna się koszmar, mają po dwadzieścia kilka lat  nie mogą uwierzyć, że cały ich dotychczasowy świat przestaje istnieć.
Ona, pracująca w okresie wojennym w centrum, poznaje jego, zakochuje się, biorą ślub mają dziecko. On umiera, mówią, ze to nieszczęśliwy wypadek, ale na wojnie tych nieszczęśliwy wypadek to codzienność.Ona próbuje ratować swoje pierworodne dziecko, swoją nadzieję na normalność w tym szaleństwie. Szuka schronienia ale pomimo miłości i nadziei, dziecko umiera. Kiedy wybucha powstanie warszawskie wciąż pracuje w centrum, jednak walki wymuszają ucieczkę. Ucieka daleko, jednak na granicy Warszawy łapią ją Niemcy i każą pracować. Setki modlitw przynoszą rezultat – ucieka i znajduje schronienie. Ma brata. Miała. Była łapanka i strzelali do co dziesiątego. Padło na niego.  Ona bierze drugi ślub i tym razem  przychodzi na świat w pewnych odstępach czasu pięcioro dzieci. Mają dom, budują powojenną rodzinę. On umiera gdy środkowe dziecko ma 13 lat. Na szczęście jest rodzina, która pomaga zająć się dziećmi. Każde z dzieci kończy studia, zakładają własne rodziny. Ona stara się nie myśleć o przeszłości, która odebrała jej normalność. Próbuje po prostu dalej funkcjonować. Umiera jako starsza Pani, otoczona miłością swoich dzieci i wnuków. Nie wszystkie historie zdążyła opowiedzieć i nie wszystkie chciała.

Jak to wszystko naprawdę było, wiedziała tylko ona. Dziś pozostały skrawki nieuzupełnionych nigdy historii i domysły. Pamiętajmy o przeszłości i do czego doprowadziła ludzka nienawiść. Pamiętajmy, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Reklamy – mój hot i not

Reklamy dzielę na hity (których niestety nie ma wiele), na tragiczne (kiedy nie wiem co autor miał na myśli i czemu kogoś obraża) i  beznadziejne/nijakie ( brak powiązania reklamy z marką, dziwny kontekst lub po prostu niezapadające w pamięć).

Dziś chciałam się podzielić reklamami, które wywołuję u mnie najmocniejsze uczucia – stan na dzień dzisiejszy 😉

Zaczynam od top – ALLEGRO

KOCHAM ich serię reklam „czego szukasz”. Za każdym razem oglądam te reklamy z przyjemnością. Dwie pierwsze zrobiły na mnie wrażenie w kontekście mojego prywatnego życia – otóż wahaliśmy się z mężem nad powiększeniem rodziny o psiaka ze względu na perspektywę przeprowadzki do mieszkania. Trochę się baliśmy, że wyłożymy kasę na nasze idealne mieszkanie, a pies wszystko nam zniszczy. I choć na razie jest małym szczeniakiem gryzakiem, miewa brudne łapy, których ślady widać na kanapie i ucieka gdy dorwie coś niedozwolonego , to najszczęśliwsza jestem w domu, z moją rodziną. Nie chodzi o to, żeby było sterylnie, ma być rodzinnie. I tak, allegro, tego szukam. Każda ich reklama zasługuje na nagrodę.

Po TOP przyszedł czas na NOT

Mamą jeszcze nie jestem, ale bardzo podpadła mi reklama Vicks.

Bardzo nie lubię reklam, które starają się pokazać przewagę mam nad ojcami.  Pal licho gdy reklama pokazuje tatusiów jako osobników, którzy są na tyle upośledzeni, że nie wiedzą jak prać, gotować, zmywać czy sprzątać. Nie rozumiem jednak reklam mocno rozdzielających rolę rodziców . W reklamie o której mowa pasa hasło „mamy nie biorą zwolnienia, mamy biorą vicks”. Jak strasznym trzeba być kretynem, żeby ułożyć takie hasło? To kobiety nie mają prawa chorować? Czy ten przywilej należy się tylko mężczyznom? Co autor miał na myśli?

I to na tyle, jestem ciekawa jakie top i not mają inni 😉

Wilanów Dog Park

Staramy się Nacie serwować jak najwięcej atrakcji, żeby wyrosła na zrównoważonego, nie płochliwego psa.

Właśnie wróciliśmy z psiego parku na Wilanowie, pełni wrażeń ale równie zmęczeni jak nasza podopieczna.

Nata wróciła zachwycona i  padnięta – mogła do woli kopać dołki w piasku, gonić za psiakami, bawić się oraz wypróbować sprzęt do agility.

Warto pamiętać, ze to nie jest teren służący do wybiegania, tylko do nauki i zabawy. Na ok 8 psów, byliśmy jedynymi właścicielami z miską wody, a torebek na kupy ani śladu. Niemniej jednak zalety znacznie przewyższają te drobnostki – Nata jest wybiegana a to najważniejsze.

DSC_0027

DSC_0072

DSC_0288

DSC_0343

DSC_0366

Z pewnością tam wrócimy!

Nata rośnie

Nasz psi przyjaciel ma już 3,5 miesiąca ! Wydaje się to niewiele, ale gdy się porówna zdjęcia, to widać, jak bardzo nam psinka urosła w ciągu 1,5 miesiąca 🙂
15-19

Nata zaliczyła już swój pierwszy raz na Polach Mokotowskich ( w deszczu), u drugich „dziadków” i na działce. Rajem okazał się być sad, pełen gruszek i jabłek, które spadł z drzew. Kto by pomyślał, że uciekanie z gruszką w buzi to najlepsza zabawa?

Sunia nie mogła się doczekać, kiedy zacznie wychodzić z ogródka i pozna świat – jeszcze nigdy nie chodziłam tak nisko z nosem przy ziemi – trzeba śledzić każdy ruch, bo nasz Labek to prawdziwe Ninja, jeżeli chodzi o wchłanianie tego co znajduje się na ziemi.

Bryka, szaleje i gryzie. Nie spodziewałam się aż takich dziur w krzesłach i schodach. Nie spodziewałam się, że będzie spała na fotelach (na kanapach zrozumiałe, ale na fotelu?).  Takie życie 🙂

PS. Nata bardzo lubi liście – coś szumi, można pobiegać i robi się hałas – super sprawa. Niesamowicie mnie cieszy fakt, że mając psa, mobilizuję się, żeby wychodzić na spacery i razem z młodą oglądać piękną polską jesień 🙂 Chętnych zapraszamy do przyłączania się !

2015-10-24 13.03.18

Przegląd przeszłości

Jest sobota, 7 rano. Właśnie wyprowadziłam psa i siedzę na dole dając się wyspać zmęczonemu małżonkowi. Tak więc siedzę przed komputerem i przeglądam sobie zdjęcia jakie udało mi się zebrać w ciągu ostatnich 5 lat.  Życie się zmienia. Tak dobrze móc zobaczyć na zdjęciach jak wiele się zmieniło i że po zimie przychodzi wiosna 😉

Ja, Wilno i grzywka, 2012 r.

Ja, Wilno i grzywka, 2012 r.

Piękne Tatry. Kocham Polskie góry <3, 2012 r.

Piękne Tatry. Kocham Polskie góry <3, 2012 r.

 

My

Zapowiedź ślubna :), 2013 r.

1380352_305598552915318_2067485382_n

Pyza na Holenderskich dróżkach, 2013 r.

DSC_0398

Ciechocinek trip, 2014 r.

poz_kpr199

Mężatka, 2014 r.

DSC_0241

Piękny Ciechanów 2015 r.

DSC_0205

Przerwa w rozrabianiu, 2015 r.

Nowy domownik – Nata

Od dziecka byłam zwierzolubem. Kochałam wszystkie kotki, pieski, podobno nawet martwą myszką chciałam się opiekować [!]

Odkąd mieszkam w domku z ogródkiem, nie wyobrażam sobie braku zwierzaka – w zeszłym roku odeszły nasze szalone stwory i przez pół roku, a w domu była cisza. Owszem, nie trzeba było wychodzić na dwór gdy padało, można było wziąć prysznic o 18 bez planu suszenia głowy, wyjść na całą noc bez wyrzutu sumienia. Ale była pustka, nie do zastąpienia.

DSC_0084

Moim marzeniem od ok 5 lat było posiadanie czekoladowego labradora. Razem z mężem po długich rozmowach podjęliśmy decyzję, że jesteśmy gotowi na powiększenie rodziny i tak oto 12 września do naszej rodziny zawitała Nata – brązowa labradorka.

DSC_0259

Nata wniosła do naszego domu dużo radości, a my uczymy się być odpowiedzialnymi za psie dziecko 🙂 Szybciutko się przyzwyczaiła do nowego otoczenia i już po kilku dniach obwąchiwania, zaczęła szaleć, skakać i wygłupiać się, zwłaszcza w ogródku. Pierwszy tydzień spaliśmy z nią na dole, a potem coraz częściej i dłużej uczyliśmy ją zostawania samej. Duma mnie rozpiera, bo szybko nauczyła się załatwiać w ogródku, a dziś, 5 noc z rzędu, nie zostawiła nam w nocy żadnej „niespodzianki”.

DSC_0636

Jak z nami? Nie jest lekko. Wstawaliśmy wcześniej ok 6 (ja 6, P. 6.15) i mieliśmy wyznaczony tryb dnia, taki maluch sporo zmienia. W pierwszym tygodniu miewaliśmy pobudki o 3, dziś wstajemy ok 5. 30 żeby zdążyć wyprowadzić malucha, zjeść śniadanie, dać jej jeść i jeszcze się ogarnąć. Po pracy już nie jeździmy „na miasto” ale prosto do domu, gdzie się bawimy, karmimy, ćwiczymy i generalnie spędzamy z małą czas. Bywają dni kiedy oboje padamy na nos, ale kiedy oczka Nata (zwłaszcza śpiące) wpatrują się w nas z uwagą i miłością, to wiemy, że to była bardzo dobra decyzja.

Witaj w rodzinie Nata!

DSC_0311

A dla chętnych: Video z pierwszych dni:

Lato!

Kocham Lato.

Za to, że jak wstaję o 6, to już jest widno, za to, że muszę się uzbrajać w czapkę, szalik i rękawiczki, za to, że pojawiają mi się piegi, że można gdzieś wyjechać i być ciągle na zewnątrz.

Za to, że mogę zakładać sukienki bez rajstop, za urodziny.

Mogę mnożyć powody dla których lato to moja ulubiona pora roku.

Ale nic nie przebija tej ogromnej ilości owoców. Chwała moim rodzicom za to, że wpadli na pomysł z borówkami. I nie tylko 😉

DSC_0023

DSC_0028

DSC_0031

DSC_0035

DSC_0038

DSC_0044